Polecany post

W podróży używam kolorowych kredek, farbek i kleju

W podróży używam kolorych kredek, farbek i kleju. Cofam się w czasie, pozwalam sobie znów bywać małą dziewczynką......

Azulejos i błogosławione domowe kawiarnie co ratują nas przed chłodem.



Zmarznięci wchodzimy do najbliższej kawiarni. Jest malutka, zrobiona z mieszkania i dzięki temu można się poczuć tutaj jak w domu. Jestem zachwycona bo jeszcze chwilę wcześniej marzyłam przecież o domowym ciepełku. W środku prawie pusto, oprócz jednego stolika wszystkie miejsca są wolne. Rozglądam się dookoła. Bardzo mi się tu podoba. Przestrzeń mieszkania wypełniają malutkie stoliki, krzesła, fotele, kanapa, różnokolorowe serwety, obrazki na ścianach, na regale książki, zabawki, gry planszowe.

Kraj Diego - jesteśmy w Urugwaju



Wstajemy wcześnie rano i idziemy do portu. Dziś mamy w planie wycieczkę do Urugwaju, będziemy płynąć statkiem na druga stronę  La Plata. Pogoda bardzo niestety się popsuła. Jest zimno, tylko 8 stopni i wieje chłodny wiatr. Ubieram się na cebulkę wykorzystując swoje najcieplejsze ubrania. Po około 15 minutach marszu docieramy do portu… i tu niespodzianka... to nie ten port... nie stąd wypływają statki do Urugwaju.

"Ja Ci buzi dam"... na prawdziwej argentyńskiej farmie.


Jesteśmy na argentyńskiej wsi, na farmie o przydługiej i jakże wymownej nazwie Don Silvano Estancia Turistica. Poznaliśmy już gauchos, ich historię, kulturę, podziwialiśmy wyjątkowe umiejętności jeździeckie. 
Jest fajnie.

Teraz chętni spośród nas także mogą sprawdzić się w siodle. Większość korzysta z tej atrakcji a my idziemy chwilę odpocząć  w cieniu i ugasić pragnienie. Zaglądamy do malutkiego sklepiku. W środku jest uroczo, jakby czas zatrzymał się tu w miejscu.

Dziś prawdziwych gauchos już nie ma?




A jednak zobaczymy prawdziwą estancię i mam nadzieję prawdziwych gauchos. Z Buenos Aires jedziemy ponad godzinę, naszym celem jest Don Silvano Estancia Turistica. Daleko za miastem, zjeżdżamy z autostrady, na końcu polnej drogi wita nas parking i ogromny szyld z nazwą farmy.
Ani przez chwilę nie miałam złudzeń,

Nuestra Senora de Lujan - Patronka Argentyny



Feliz Dia Madre de Lujan - Miłego Dnia życzy Matka z Lujan ogromny plakat z tym napisem wykonanym ozdobnymi literami ale dziecięcą ręką wraz z podobizną świętej figurki wita mnie przy wejściu na teren bazyliki. Jesteśmy w Lujan miejscowości oddalonej o 70 km od Buenos Aires.

Szukając tanga w San Telmo



Nie wiem kim był San Telmo i dlaczego został świętym czy błogosławionym, ale chyba był kimś ważnym skoro jego imieniem nazwano całą dzielnicę.

San Telmo to część miasta, która na przekór upływającemu czasowi zachowała swój uroczy charakter niegdysiejszego Buenos Aires. Można tu znaleźć brukowane ulice, wąskie chodniki, wiekowe kamienice, drewniane żaluzje, ozdobne balkony, stare latarnie. Klimatu dodają liczne sklepy z antykami i starociami, antykwariaty z zakurzonymi stertami książek, wszystko opatrzone stylizowanymi szyldami i starymi reklamami.

Puerto Madero, La Florida i Mafalda czyli boskie Buenos



Dziś mamy ambitny plan na zwiedzanie Buenos Aires. Zaczynamy od Palermo, niegdyś najbogatszej dzielnicy Ameryki Południowej. Kiedyś mieszkało tu sporo bogatych włoskich emigrantów. Nazwa dzielnicy pochodzi oczywiście od nazwy włoskiego miasta, skąd podobno pochodzili mieszkańcy.

Patrzę przez szybę miejskiego autobusu, oglądam Palermo. Podziwiam szerokie, ruchliwe ulice, zadbane trawniki, czyściutkie samochody, nowoczesne budynki, stare zabytkowe kamienice, apartamentowce. Wzdłuż ulic widzę

Cementerio La Recoleta niespodziewanie przypomina mi o Białych Chustach w Buenos Aires



- Cmentarz La Recoleta jest ważnym miejscem dla Argentyńczyków. Jest tu pochowanych wielu znaczących polityków, żołnierzy, osoby życia publicznego i kulturalnego - słyszę głos przewodnika gdy przechodzę przez cmentarną bramę.
- Lubię stare cmentarze - myślę po cichu - nie trzeba mnie zachęcać do takiej wycieczki...

Wściekle różowy Pałac Prezydencki a obok Chrystus Futbolista - zwiedzamy Buenos Aires



Mieszkamy w samym centrum miasta, w niewielkim hoteliku przy wąskiej, jednokierunkowej uliczce. Mamy blisko do metra i ważnych atrakcji turystycznych. Zwiedzanie zaczynamy od Plaza De Mayo. Tu znajduje się Pałac Prezydencki. Tu mieszka obecnie rządząca krajem Pani Prezydent a kiedyś mieszkała także Evita Peron ze swoim mężem prezydentem.
Budynek zauważyłam już wczoraj. Pamiętam go z naszego nocnego spaceru po mieście.

La Boca znaczy usta - witaj Buenos Aires.


 Zwiedzanie Buenos Aires zaczynamy od śniadania. Wybieram tutejsze przysmaki: media luna, dulce de leche i kawę - tak podobno wyglada typowe argentyńskie śniadanie. Lubię słodkości więc od razu staję się fanką karmelowego kremu i rogala. Kawa stawia mnie na nogi a każdy jej łyk to jak zawsze prawdziwa poranna przyjemność.

Miasto Naszej Pani Dobrych Wiatrów i wspomnienie PRLu


Gdzie my jesteśmy? Zastanawiam się gdy przez szybę lotniska widzę wielką wodę. To morze? ocean? chyba pomyliliśmy samoloty!

To Buenos Aires, wszystko zgodnie z planem - uspokaja nas przewodnik - Ta wielka woda to La Plata, ujście dwóch rzek do oceanu.
Tak wygląda ujście rzeki do oceanu? - nie mogę się nadziwić - gdzie jest rzeka a gdzie ocean?

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...