Dziwna wyspa Mauritius - wrażenia na gorąco




Jeszcze przed wyjazdem czytałam w przewodniku o Mauritius, że stolicę wyspy Port Luis najtrafniej można określić przymiotnikiem “dziwna”. 

Już po powrocie do Polski, ale absolutnie na gorąco (walizki jeszcze nie rozpakowane) posunę się krok dalej i napiszę z całą odpowiedzialnością: 
cała wyspa jest “dziwna”! 

I szczerze, może to być jeden z powodów dla których warto odwiedzić ten kraj, choć pewnie największą atrakcją przyciągającą turystów zawsze będą tu woda, plaże i rafa koralowa...

Dlaczego Mauritius wydał mi się dziwny?
Przeczytajcie :)

To nie jest bajka o złej królowej



.... to wydarzyło się naprawdę.

Stoję przed pałacem królewskim na placu Durbar w Katmandu i nie mogę uwierzyć w to co słyszę. To brzmi jak okrutna, nieprawdopodobna bajka, która nie mogła wydarzyć się tutaj, w tym właśnie kraju. Kraju tak spokojnym i przyjaznym, gdzie mieszkający ludzie są życzliwi, pogodni, otwarci, gdzie na każdym kroku spotkam się z ich wyjątkową skromnością i wrażliwością na piękno. 

Durbar - krwawiące serce Katmandu


Wreszcie dochodzimy do placu Durbar. W rytmie naszych kroków powoli znikają lokalne sklepiki i uliczne stragany. Ich miejsca zajmują sklepy z pamiątkami. Wąskie uliczki płynnie przechodzą w szerokie place. Jak grzyby po deszczu coraz liczniej wyrastają przed naszymi oczami hinduskie pagody i buddyjskie stupy. 

Na ulicach Katmandu



W Katmandu jest tłoczno. Wąskie uliczki starego miasta wypełnia rzeka przechodniów, która raz na jakiś czas rozdziela się na mniejsze strumienie sprawnie omijając zaparkowane samochody lub przeciskające się tu i ówdzie jednoślady. 

Thamel zna każdy turysta


Każdy kto choć raz był w Katmandu, zna dzielnicę Thamel

To tu przed każdą wyprawą mieszkają ci, którzy przyjechali do Nepalu zdobywać Himalaje; to tu wynajmują pokoje ci, których skusiły nepalskie zabytki, historia, sława Bhaktapur czy Patan; to tu nocują, zaraz po przybyciu i tuż przed wylotem, turyści pielgrzymi, szukający prawdy o sobie i świecie w buddyjskich klasztorach rozsianych na zboczach Himalajów. 

Namaste! Witaj Katmandu!


International Tribhuvan Airport w Katmandu nie jest ani mały, ani duży, nie jest już nowy, ale w miarę nowoczesny. Ma dwa terminale, całkiem dużą halę odlotów i przyjemną halę przylotów. Wita nas słońcem, rześkim chłodem poranka i ogromnymi napisami Namaste! Welcome to Nepal! 

Nowy dzień i Himalaje po raz pierwszy




Noc trwa dla nas krótko. Po drodze gubimy jakieś 5 godzin. Lot jest spokojny i jest mi wyjątkowo dobrze. Nie próbuję zasnąć, wolę pomyśleć o  tym co czeka mnie w najbliższych dniach. Trochę czytam, później maluję. Pędzelkiem nabieram zdecydowane kolory farb, ale wszystko wychodzi mi jakieś delikatne i subtelne, jakby ze snu.... Z Pamiętniczka spokojnie patrzą na mnie Wszechwidzące Oczy Buddy. 

Czy długi lot musi się dłużyć?




Długi lot wcale nie musi się dłużyć, choć różnie z tym bywa i w zasadzie trudno jest zgadnąć jak będzie. Nie ma reguły. Nawet specjalne przygotowania nie zawsze pomogą, bo ileż można czytać, malować, oglądać filmy gdy ciasno, zimno albo za gorąco, niewygodnie, ktoś bez przerwy trąca fotel i jeszcze ten nieznośny dźwięk - jednostajne, głośne buczenie, bezlitośnie wwiercające się w każdą szarą komórkę. 

Magicznych Świąt





W wigilię Bożego Narodzenia
przyjmijcie życzenia świąteczne

aby grudniowa noc sprawiła,
że wyraźnie ujrzymy wszystkie gwiazdy na niebie

i tę jedną, 
najważniejszą,
która poprowadzi nas przez życie

i pokaże najpiękniejsze miejsca na świecie

i niech Dzieciątko
błogosławi nam w każdej podróży.


Jak kolorowe ptaki i księciunie




Z daleka wyglądają jak kolorowe ptaki. Trzy kobiety w różnym wieku i dwóch starszych mężczyzn idą powoli zatopieni we własnych myślach. Delikatne, cieniutkie tkaniny kobiecych sukien jak kolorowe pióra falują przy każdym kroku. Odważne wzory i połączenia wyrazistych barw od razu rzucają się w oczy. Ostra czerwień, róż, soczysta zieleń, radosny turkus i odrobina złota mieszają się i tańczą przed moimi oczami. Nie sposób ich nie zauważyć, nie sposób się nie uśmiechnąć… 

Jeszcze nie wiem, że w tej podróży często będę się uśmiechać i dziwić….


Dlaczego Nepal?


Nadszedł czas na nowy Pamiętniczek....

Otwieram drewnianą skrzyneczkę, patrzę na grube notesy, pożółkłe kartki. Uśmiecham się.... ile w was wspomnień? ile cudownych chwil?

Co wybrać? Tyle miejsc mnie wzywa… Belize, Botswana, Chiny, Dubaj, Gwatemala, Honduras, Hong-Kong, Kambodża, Kuba, Lizbona, Malediwy, Nepal, Salwador, Sri Lanka, Tajlandia, Zanzibar, Zimbabwe, USA.

Nie zastanawiam się długo. Znowu mam ochotę na Azję.... 
Dlaczego? 
Nie wiem. 
Może dlatego, że było to równo rok temu? A ja wciąż pamiętam tamtych ludzi i ich świat...

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...