Snorklowanie, delfiny i inne przyjemności morza Flores


To miał być wyjątkowy dzień, ostatni dzień naszego rejsu. Ranek zapowiadał cudowne chwile. Słońce wstawało radośnie. Jego ciepłe promienie zaglądały do kajuty i zdawały się delikatnie poruszać  firanką. Przez uchylone okno mieszały się dźwięki: plusk rozbijających się o burtę fal i odgłosy przygotowywanego śniadania. Rozchodzący się zapach kawy nie pozostawiał złudzeń, pora wstawać. Dziś o tyle łatwiej, że później będzie można jeszcze poleniuchować do woli. Nie planujemy żadnego zwiedzania, tylko pływanie, snorklowanie, opalanie się, co kto lubi i nic - czym można by się zmęczyć, same przyjemności!


Jak żyją ludzie na Komodo i dlaczego mam tyle wątpliwości



Z daleka widzę niewielką osadę nad samym brzegiem morza. Otacza ją bujna tropikalna dżungla. Nad wodą, lasem i ludzkim życiem unoszą się delikatne mgły...

Podpływamy bliżej. Teraz rozpoznaję niewielkie, kolorowe domki. Prawie wszystkie zbudowane są na palach. Przez chwilę zastanawiam się czy to zmieniający się poziom wody i względy bezpieczeństwa czy ochrona przed dzikimi zwierzętami wymuszają taką zabudowę.

Jelonki i Smoki na wyspie Komodo


Wyspa Komodo wita nas całkiem dużą i zupełnie pustą przystanią. Mogłoby zmieścić się tutaj kilkanaście takich statków jak nasz. Jesteśmy jednak sami. Cumujemy daleko od brzegu, przy samym końcu długiego drewnianego pomostu.

Idąc na brzeg wsłuchuję się w stukot własnych kroków. Drewniane deski skrzypią przyjaźnie a delikatny morski wiatr tańczy w moich włosach. Minęło właśnie południe, słońce grzeje najmocniej. Im bliżej brzegu tym powietrze staje się gęstsze i cieplejsze. Znowu idę na spotkanie z największymi jaszczurkami świata.

Dlaczego nie lubię Smoków z Komodo?


Wyspa Rinca stanowi cześć Parku Narodowego Komodo, w którym żyją warany, największe jaszczurki świata. To jedyne miejsce na świecie, gdzie można zobaczyć te zwierzęta, zostało ich prawdopodobnie tylko 7 tysięcy osobników. Wyspa jest nieduża, zamieszkana tylko przez pracowników parku i ok 2 tysiące smoków. Nie ma tu ludności cywilnej, a pracujący ludzie zmieniają się rotacyjnie, raz  na dwa tygodnie.

Zaczynamy rejs na Komodo



To będzie nasz dom przez najbliższe trzy dni. Stoję w malutkim porcie i patrzę na  biało-zielony statek z ogromnym dachem-tarasem i kolorowymi chorągiewkami powiewającymi na wietrze. W środku są trzy malutkie kajuty, w każdej z nich dwa dwuosobowe łóżka i nic więcej. Kajuty są tak małe, że z wielkim trudem mieszczą się tu dwie osoby, na bagaże nie ma miejsca.
- Będzie ciężko - myślę pesymistycznie.

Nie taka zła Matka Wszystkich Świątyń


Im jestem wyżej tym łatwiej mi zapomnieć… Już się nie spieszę, czuję jak z każdym metrem złość odpływa i zostawiam za sobą miejsca z których jeszcze kilka chwil temu chciałam jak najszybciej uciec. Spokojnie wspinam się pod górę, oddalam od tego co tak bardzo mnie zawiodło, co nie pasuje do moich wyobrażeń o najświętszym miejscu na Bali, co nie przystoi do moich wspomnień o spotkanych na wyspie ludziach.

Jestem w Pura Besakih.

Czy w świątyni Pura Ganung Kawi mieszkają duchy?


Gdy piszę te słowa wszystko już się zdarzyło i należy do przeszłości, ale dla mnie wciąż jest i wciąż jeszcze się dzieje…. bo obcowanie z duchami pozostawia ślad, wieczną pamiątkę, niezbity dowód innego istnienia….

I nawet jeśli to wszystko okaże się nieprawdą, nawet jeśli pozostanie tylko efektem mojej wyobraźni, nawet jeśli nic nie będzie znaczyć…. to jednak teraz jest, trwa…

Ta historia zdarzyła się naprawdę.

Czego nie zrobiłam w Świątyni Wody na Bali


Dopiero teraz jestem gotowa aby spróbować. Gdy tu przybyliśmy miałam szczerą ochotę na takie doświadczenie, później jednak czas dla mnie zatrzymał się w miejscu. Nie mogłam oderwać oczu od zgromadzonych tu ludzi. Ich szczerość, rozmodlenie, pełne oddanie tej właśnie chwili sprawiło, że straciłam poczucie rzeczywistości. Teraz niestety za późno, zaraz wychodzimy…

Dlaczego świątynie nad oceanem tworzą ochronny krąg Bali.


Ogłuszający dźwięk cykad bezlitośnie wypełnia wszystko dookoła, porusza każdą komórkę mojego ciała i skutecznie wzmagać odczucie ciepła. Nawet powietrze drga zgodnie z pulsem tej jednostajnej muzyki. Mimo starań nie umiem swoich kroków dostroić do tego rytmu - Może wtedy byłoby mi lżej? - myślę naiwnie. Z wielkim trudem pokonuję ostatnie metry. Upał odebrał mi wszystkie siły. Słońce wciąż grzeje niemiłosiernie, swoimi długimi promieniami dociera wszędzie i oblepia każdy skrawek ziemi. Z niepokojem wypatruję upragnionego cienia. Jeszcze trochę, jeszcze tylko parę schodków…

Co mówią Świątynie w Sanktuarium Monkey Forest


Na terenie sanktuarium Monkey Forest znajdują się trzy świątynie, w których świat bogów i świat ludzi harmonijnie łączą się ze sobą w odwiecznym cyklu życia-śmierci-życia. Tu w tym pięknym parku ze zdziwieniem odnajduję wiele symboli, obrzędów i rytuałów związanych z umieraniem i końcem ziemskiej wędrówki człowieka. Trochę mi z tym nie po drodze w czas wakacyjnej sielanki, ale poddaję się.... bez sprzeciwu temu, co chcą mi powiedzieć balijskie świątynie.…

Równowaga ze światem w Sanktuarium Monkey Forest


Przed wejściem na teren świątyni wita mnie ogromny posąg, to Hanuman, jedna z niewielu postaci Ramajany, którą jestem w stanie rozpoznać.  Małpi Król dobry i szlachetny, o czułym sercu pomógł kiedyś Bogu Ramie odnaleźć ukochaną żonę Sitę. Pierwszy raz usłyszałam o nim niedawno w Jaskiniach Batu niedaleko Kuala Lumpur (zobacz tutaj).

Teraz stoję przed bramą do Sanktuarium Monkey Forest i patrzę na jego pomnik oraz liczne małpy biegające po drzewach, okupujące zaparkowane w pobliżu skutery, odpoczywające w cieniu drzewa na ławkach.
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...